Wśród debat publicznych ostatnich tygodni z pewnością to kwestia zakazu palenia tytoniu (może  ex aequo z debatą o odbieraniu obywatelom prawa do noszenia broni) jest jedną z ważniejszych dla przyszłości demokracji w Polsce. Rzecz nie bowiem w tym, czy papierosy szkodzą, czy nie, bo to wie nawet kliniczny idiota, lecz w tym, czy jeżeli ktoś mimo to zdecyduje się na palenie- nie może tego robić w pubie, a więc miejscu zamkniętym dla osób przypadkowych. I czy państwo ma prawo go za taki akt woli represjonować.

Całkowity zakaz palenia powinien z pewnością obowiązywać we wszystkich miejscach publicznych  dostępnych dla osób nieletnich.Wynika to z logiki już obecnie obowiązujących przepisów- skoro nie można legalnie sprzedać 17 latkowi papierosów, to w oczywisty sposób zabronione być powinno trucie go dymem tytoniowym z papierosa, którego samemu się pali. To samo powinno się tyczyć pubów- jeżeli chcą pozwolić klientom palić tytoń, czy legalne substytuty marihuany- droga wolna, ale nie mają prawa wpuścić nieletniego, muszą zatrudnić kogoś do każdorazowego sprawdzania dowodów tożsamości "na bramce" (co dodatkowo podraża działalność a więc i zniechęca) i grozić za złamanie zakazu powinny wysokie kary (obliczane procentowo od wysokości utargu).

O ile jednak zakaz wpuszczania nieletnich do pubu w których nie ma tej, czy innej prohibicji by obowiązywał, należy się poważnie zastanowić jakim prawem ktoś grupie palaczy, pełnoletnich, zdrowych psychicznie (o ile utrata instynktu samozachowawczego i świadome trucie się można nazwać objawem zdrowia psychicznego?) może zabronić tegoż trucia się dowolnym narkotykiem, w tym nikotyną? Jeżeli spożywanie alkoholu, nikotyny, czy innych narkotyków nie wpływa na rodzinę danej osoby(czyli np. czy nie przejawia się groźbą bankructwa i pozostawienia bliskich bez środków do życia w przypadku wielu heroinistów, truciema dzieci biernym paleniem przez nikotynistów, agresją i przemocą domową wśród alkoholików i osób uzależnionych od amfetaminy) - gdyż wtedy policja i opieka społeczna powinna interweniować (choć wiele do życzenia pozostawia wykonywanie obecnie obowiązujących przepisów w tym zakresie...), pełnoletni(podkreślam!), a więc w myśl prawa- dorosły człowiek(choć moja definicja dorosłości nie pokrywa się z jakąkolwiek barierą wiekową, poznałem zarówno świadomych siedemnastolatków, jak totalnie nieświadomych czterdziestolatków...) MA PRAWO palić tytoń, marihuanę, pić alkohol, jeść grzyby, czy w dowolny sposób wchłaniać inne substancje psychoaktywne (lub jak w przypadku alkoholu- psychikę degradujących).

Gdyż o ile nie jest niewolnikiem, własnością swojego pana, lecz wolnym człowiekiem, to jego życie należy tylko do niego i może z nim zrobić co mu się żywnie podoba!

Każdy system, który takie prawo nam odbiera, nie można nazwać inaczej niż autorytaryzmem. A każde podobne prawo, czy raczej- bezprawie (!) wolny obywatel MA PRAWO I OBOWIĄZEK bojkotować. Oczywiście nie polecam np. palenia marihuany na przyjęciu, podczas medytacji, czy seansów zdrowotnych- ryzyko jest duże, a dzięki geniuszowi naszej cywilizacji na rynku dostępne są lprzecież egalne, syntetyczne substytuty (np w sieci Smartszop) i nie ma sensu ryzykować więzienia. Być może jednak doczekamy niewyobrażalnego Jeszcze kilka lat temu, a teraz jak najbardziej realnego, strajku palacz tytoniu przejawiającego się w grupowym paleniu w pubach, czy innych zamkniętych miejscach(podkreślam: miejsca publiczne, w tym ogródki letnie przy pubach powinny pozostać wolne od dymu ze względu na osoby postronne, zwłaszcza dzieci) jako formy obywatelskiego nieposłuszeństwa (chętnym pomogę w organizacji takich akcji).

Problemem społecznym jest nie tyle możliwość trucia innych dymem w pubach, co brak asertywności osób niepalących. A także brak empatii i elementarnej świadomości u palaczy. Gdyż po pierwsze, nikt nas do pójścia do zadymionego pubu, w którym można w powietrzu siekierę powiesić a po wyjściu cuchnie się jak popielniczka, przecież nie zmusza. 99% spotkań towarzyskich odbywam po prostu w domach, gdzie zwykle już  teraz stosuje się albo zakaz palenia, albo wydziela pomieszczenia, w których palić można (nawet palacze nie lubią odoru nikotynowego w swoich domach). Do pubów chodzę tylko, gdy sprawy Lepszego Świata mnie do tego zmuszają i wcale ale to wcale nie czuję się towarzysko wykluczony, wręcz przeciwnie. Na to nakłada się jeszcze kwestia świadomości obywatelskiej-  zaoszczedzone dzięki nie przepłacaniu 100-200% za napój pieniadze mogą przeznaczyć na działalność publiczną (co wszystkim polecam). Jeżeli ktoś jednak nie ma warunków, by zaprosić znajomych do siebie, są przecież  już teraz miejsca, gdzie można spędzić ze znajomymi miło czas poza domem, w których palenie jest zabronione przez właścicieli chcących przyciągnąć nieco bardziej wymagającą klientelę. Więc zamiast bolszewickich metod UE, każdy niepalący, któremu zdrowie i życie jest miłe, powinien namawiać przyjaciół- palaczy, do pójścia do takiego właśnie miejsca- i powstrzymania się do nałogu na trochę dłużej (charakterystyczne dla wielu słabych psychicznie osób jest to, że w pubie palą nawet do kilku razy więcej, niż za dnia- wiąże się to z brakiem pewności siebie, kompleksami i patologicznym, niewolniczym konformizmem). Na imprezach u mnie i kilkorgu znajomych palić tytoniu po prostu nie można, każdy może wyjść zapalić na zewnątrz. Oddolnie można zmienić spoleczeństwo tak samo, jak odgórnie, a nie odbieramy w ten sposób nikomu prawa wyboru swojej drogi życia, czy śmierci.

Kwestia nieświadomości palaczy jest po prostu porażająca. Nie rozumiem jak można PŁACIĆ za to, żeby z duża dozą prawdopodobieństwa szybciej umrzeć?! Jak mozna wydawać ciężko zarobione pieniądze dla zysków korporacji dodatkowo zatruwających (żeby papieros bardziej uzależniał) już i tak w dużych ilościach bardzo szkodliwy tytoń? Mogę od biedy zrozumieć zapalenie raz na kwartał dla smaku cygara, czy jakiegoś rzadkiego tytoniu- ale codzienne palenie to klasyczna oznaka mentalności niewolniczej i przyswojenia priorytetów naszych władców z ewidentną szkodą dla jakości swojego życia.Nasi władcy nie chcą, byśmy żyli zbyt długo, o ile nie możemy pracować.  Obciążamy wtedy tylko budżety należących do nich firm ubezpieczeniowych... Należy nas się więc po prostu pozbyć. Zauważyć tu jednak należy iskierkę nadziei- wydłużenie czasu pracy aż do śmierci, a na to się w Polsce zanosi(65 lat dla mężczyzny to wiek często terminalny i sprowadza się do tego, że będziemy tyrać jak mrówki aż nie pomrzemy!) zwiastuje sporo programów profilaktycznych- niewolnik z rakiem płuc nie jest tak efektywny jak niewolnik zdrowy. Temu też jak sądzę procesowi jest podporządkowana unijna pół-prohiobicja. Uzależni się ludzi od innych rzeczy- zakupów, przypadkowego seksu, sportu, czy przemocy. Przepraszam, czy to się już nie odbywa...?

Szczególnie absurdalna wydaje się postawa "świadomych" aktywistów antyglobalistycznych i  alterglobalistycznych, od lewa do prawa- utyskując na potęgę korporacji i swoje wątłe siły finansowe przekładające się na nikłą skalę działań, jednocześnie płacą TYM SAMYM korporacjom, tej samej oligarchii, MILIARDY dolarów rocznie.I dzięki takiej postawie wciąż żyjemy na kolanach zamiast być wolni i szczęśliwi na tym najlepszym ze światów.

Reasumując: profilaktyka wspierana przez państwo, organizacje pozarządowe, ruchy konsumenckie, w tym kampanie społeczne, reklamy antytytoniowe, edukacja w szkołach- jak najbardziej. Zakaz sprzedaży środków psychoaktywnych i trujących nieletnim, pod groźbą surowych kar- jak najbardziej. Zakaz palenia i picia alkoholu na ulicach, w ogródkach pubów do których dostęp mają nieletni i w otwartych parkach- też. CAŁKOWITY ZAKAZ reklamy papierosów, alkoholu itd. na nośnikach dostępnych dla nieletnich (billboardy, tv, gazety do kupna których nie trzeba mieć 18 lat, okna wystawowe kiosków, lady sklepowe etc) - oczywiście tak.

Ale naloty policji na prywatne kluby dla palaczy, czy puby, które zdecydują się ich obsługiwać- nie! To bowiem już nie troska o nasze zdrowie, ale zwykły autorytaryzm i odpowiedź każdego wolnego obywatela, palącego tytoń,  marihuanę, pijącego alkohol, czy abstynenta, powinna być jedna: basta!

Wszystkich chcących walczyć z tym i podobnymi prawami ograniczającymi nasze swobody obywatelskie, zapraszam do kontaktu: mjanasik78@gmail.com

Marcin Janasik

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uratuj choć 1% swojego podatku- wesprzyj walkę o wolność i demokrację w Polsce i na świecie! Zbuduj z nami największe niezależne centrum społeczne w Polsce!

Wpłać 1% na Stowarzyszenie "Lepszy Świat", KRS 000230149

Więcej na:

http://www.lepszyswiat.org.pl/aktualnoci/3-aktualnoci/392-fort2.html